W dniu 29 sierpnia 2025 roku Szwadron Skorpion rozpoczął III etap Rajdu Pamięci Żołnierzy Wojska Polskiego w 80 rocznicę zakończenia II wojny światowej poświęcony polskim lotnikom i marynarzom, którzy wzięli udział w operacji Husky, a więc w lądowaniu aliantów na Sycylii, które rozpoczęło się 10.07.1943r. W Mszanie na ostatniej stacji paliw przy granicy z Czechami stawiło się 31 uczestników, 9 willysów, 1 Harlley Dawidson WLA i 8 ciągników do ich transportu. Na Sycylii dołączyła do nas jeszcze jedna osoba. W godzinach popołudniowych wyruszyliśmy przez Czechy i Austrię do Włoch. 30 sierpnia tuż po północy zatrzymaliśmy się na parkingu w Austrii, kierowcy musieli wypocząć. Wieczorem 30.08.2025r. dotarliśmy do Piedimonte San Germano, gdzie na terenie gospodarstwa należącego do Antonio Reccia zatrzymaliśmy się na jeden nocleg i zostawiliśmy nasze lawety i busy. W dniu 31 sierpnia o poranku odwiedziliśmy szczególnie bliskie nam miejsce – Polski Cmentarz Wojenny na Monte Cassino. Tradycyjnie oddaliśmy hołd poległym żołnierzom 2 Korpusu gen. Władysława Andersa. Willysami dotarliśmy do Domku Doktora, pomnika 3 DSK na wzgórzu 573 i pomnika Pułku 4 Pancernego „Skorpion” w Gardzieli. W godzinach
popołudniowych wyruszyliśmy do Neapolu w składzie 9 willysów, Harley Davidson WLA – 42 i bus serwisowy z przyczepą na pace. W porcie mieliśmy pewne kłopoty z nabyciem biletów na prom, ale ostatecznie udało się i o północy odpłynęliśmy w kierunku Sycylii. 1 września po 10 godzinach morskiej podróży pod rozgwieżdżonym niebem, dopłynęliśmy do portu w Palermo. Stamtąd ruszyliśmy w kierunku Agrigento. Po drodze mieliśmy okazję
zwiedzić malownicze miasteczko Corleone, którego powojenna historia ściśle wiąże się z działalnością mafii. Tam miały też miejsce dwie pierwsze i jak się okazało jedyne podczas całego rajdu naprawy willysów polegające na regulacjach gaźników. Wieczorem dotarliśmy nad Morze Jońskie, na pierwszy camping. Trudy podróży wynagrodziła nam kąpiel w ciepłym, kryształowo czystym morzu. Następnego dnia 2 września, po porannej kąpieli w morzu udaliśmy się do Agrigento aby zwiedzić Dolinę Świątyń. Doryckie świątynie i ślady dawnego miasta są najwspanialszymi zabytkami greckimi na Sycylii. W pełnym słońcu zachwycaliśmy się wspaniałymi widokami. 3 września, w drodze na kolejny camping zatrzymaliśmy się w okolicach miasta Gela przy
XII wiecznym zamku obronnym, który taką rolę pełnił również podczas II wojny światowej. Oglądaliśmy tamtejsze bunkry, które w 1943 roku miały zatrzymać wojska alianckie podczas lądowania na Sycylii. Wieczorem poznaliśmy historię operacji Husky, podczas prelekcji przedstawionej przez naszego „szwadronowego historyka”. Około południa 4 września, dotarliśmy do Pachino. Tam od 13 lipca 1943 roku na lotnisku polowym stacjonował kapitan Stanisław Skalski, dowódca 601 Dywizjonu RAF. Dywizjon 601 był pierwszym dywizjonem sojuszniczym operującym z terytorium Europy od upadku Francji. To również rejon, w którym operowały polskie jednostki morskie:
transportowce MS „Batory”, MS „Sobieski”, MS „Kościuszko”, niszczyciele ORP
„Krakowiak”, ORP „Piorun”, ORP „Ślązak” ubezpieczające desant i okręty podwodne ORP „Dzik” i ORP „Sokół”. W koszulkach przygotowanych na ten rajd zrobiliśmy pamiątkową fotkę. Drugim miastem, które odwiedziliśmy w tym dniu było Noto. Noto, zwane perełką sycylijskiego baroku. Po trzęsieniu ziemi, które nastąpiło w 1693 roku miasto zostało całkowicie odbudowane. Podziwialiśmy piękne ulice, place i liczne budowle. Największe wrażenie zrobiła na nas katedra św. Mikołaja. Późnym popołudniem dotarliśmy do Priolo
Gargallo, miasta partnerskiego naszej Oławy. Tam przez dwa dni cieszyliśmy się
gościnnością gospodarzy. 5 września, rano zostaliśmy przyjęci przez burmistrza Priolo Gargallo w siedzibie urzędu miejskiego. Na tym spotkaniu, które przebiegało w bardzo miłej atmosferze prezentowaliśmy się w mundurach pustynnych. Gospodarzom przekazaliśmy upominki z Oławy. Po wywiadach i wspólnych fotkach w asyście policji wyruszyliśmy do Syrakuz. Syrakuzy to bardzo rozległe miasto. Aby zobaczyć najładniejsze zakątki miasta
zdecydowaliśmy się na spacer po wyspie Ortygia. Przez labirynty wąskich uliczek dotarliśmy na Plac Archimedesa z ogromną fontanną Artemidy, Plac Katedralny i do Źródeł Arteuzy. Z wyspy, mostem udaliśmy się na cmentarz żołnierzy brytyjskich poległych podczas inwazji w 1943r. W Syrakuzach znajduje się 1059 grobów. Oddaliśmy hołd poległym żołnierzom i zapaliliśmy symboliczny znicz. Po powrocie do bazy uraczyliśmy się kąpielą w ciepłym morzu.
Dnia 6 września, wyruszyliśmy dalej na wschód w kierunku Katanii. Po drodze
zatrzymaliśmy się w miasteczku Lentini. Tam w czasie inwazji znajdowało się lotnisko polowe, na którym po przenosinach z Pachino stacjonował Stanisław Skalski z Dywizjonem 601 i dowódca eskadry B w 152 Dywizjonie Myśliwskim RAF Władysław Drecki. Pobyt upamiętniliśmy na zdjęciach. Po wyjeździe z Lentini poszukiwaliśmy campingu w okolicach Katanii, jednak nie udało nam się go znaleźć gdyż wszystkie miejsca były już zajęte. W Katanii odwiedziliśmy Cmentarz Wojenny, na którym znajduje się 2135 mogił żołnierzy
brytyjskich. Wśród nich grób polskiego legendarnego lotnika Polish Fightieng Team, kapitana Władysława Dreckiego, który zginął 13 września1943 roku podczas startu z lotniska Millazzo na lot bojowy w rejonie Neapolu. Cmentarz położony jest malowniczo, w tle wulkan Etna. Po przyjeździe na cmentarz szybko odszukaliśmy grób naszego bohatera. Zgromadziliśmy się przy nim, oddaliśmy hołd i zapaliliśmy znicz. Poznaliśmy też jego losy wojenne opowiedziane przez naszego historyka. Wolny kemping znaleźliśmy dopiero kilkadziesiąt
kilometrów za Katanią, wśród palm z pięknym widokiem na Etnę.
7 września, o poranku wyruszyliśmy willysami w stronę Etny, bijącego serca Sycylii, najwyższego i najbardziej aktywnego wulkanu w Europie. Parking docelowy znajdował się na wysokości 1900 m n.p.m. Stamtąd kolejką gondolową dotarliśmy na wysokość 2500 m n.p.m. a potem Mercedesami Unimog na ok. 2800 m n.p.m. Końcowy etap z przewodnikiem na 3000 m n.p.m. Czekały tam na nas widoki pól zastygłej lawy przypominające krajobraz księżycowy i piękny widok na wierzchołek Etny z unoszącą się nad nią chmurą. Wyprawa dostarczyła
nam niezapomnianych przeżyć. Po powrocie część grupy postanowiła wrócić do Katanii. W Katanii zatrzymaliśmy się przy placu Katedralnym, który jest religijnym i politycznym sercem Katanii. Zwiedziliśmy katedrę św. Agaty a przy fontannach Słonia i Amenano zrobiliśmy pamiątkowe fotki. Plac Katedralny w Katanii tętni życiem zarówno w dzień jaki i w nocy. Spacerowaliśmy uliczkami zabytkowej starówki, delektując się lodami i katańskimi przysmakami. Katania nas urzekła. W drodze powrotnej obserwowaliśmy zaćmienie Księżyca.
W dniu 8 września, po raz ostatni jechaliśmy brzegiem Morza Jońskiego. Dotarliśmy do Taorminy miasta położonego wysoko na Monte Tauro. Bardzo stroma droga dojazdowa do miasta nie sprawiła willysom kłopotu w przeciwieństwie do wozu serwisowego, który zostawiliśmy pod wzgórzem. W tym jednym z najbardziej urokliwych starych miast na Sycylii podziwialiśmy zabytkowe pałace i kościoły oraz liczne sklepiki z pamiątkami. Z
punktu widokowego na Placu IX Kwietnia wykonaliśmy piękne zdjęcia. Po opuszczeniu Taorminy górskimi wąskimi dróżkami dotarliśmy do miasteczka Sawoca, gdzie Ford Coppola wybrał plenery do filmu „Ojciec chrzestny”. Stamtąd wyruszyliśmy przez górzysty teren nad Morze Tyreńskie. Przejazd był trudny, zwłaszcza dla naszego samochodu serwisowego, gdyż w górach droga asfaltowa zmieniła się na szutrową. Było bardzo wąsko, z ostrymi zakrętami i licznymi podjazdami. Adrenaliny nie brakowało. 9 września, po górskich wyczynach, willysom i uczestnikom należał się odpoczynek, plażowanie i kąpiel w morzu. Wieczorem część grupy wyjechała do miasteczka Furnari. Trafiła tam na obchody dnia św. Antoniego i towarzyszące temu atrakcje w tym imponujący
pokaz fajerwerków. Następnego dnia 10 września, wyruszyliśmy na zachód. Zatrzymaliśmy się w miejscowości Santo Stefano di Camastroa znanej z tamtejszych wyrobów ceramicznych. Obozowisko rozbiliśmy na campingu usytuowanym na klifie. Wieczorem wybraliśmy się do miasteczka Castel di Tusa. Zbierało się na burzę, ale w nocy tylko powiało i pokropił
deszczyk. 11 września, przybyliśmy na ostatni już camping na Sycylii w okolicy Santa Flawia. To tylko kilkanaście kilometrów od Palermo. Rozbiliśmy namioty i po południu wyruszyliśmyzwiedzać stolicę Sycylii. Zatrzymaliśmy się w centrum Palermo przy Teattro Massimo, największym teatrze operowym we Włoszech. Przed wejściem do teatru zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie grupowe. Stąd udaliśmy się na główne skrzyżowanie ulic w Palermo, gdzie rządzi liczba cztery: Cztery Narożniki, ozdobione przez rzeźby przedstawiające cztery rzeki, cztery pory roku, czterech królów i cztery święte, dzielą miasto na cztery dzielnice. Podziwialiśmy imponującą katedrę. Pierwotnie gotycka, dziś łączy różne style
architektoniczne. Obok katedry widzieliśmy jeden z wozów w kształcie łodzi rybackiej, zbudowanych z okazji święta patronki Palermo, św. Rozalii. Spacerowaliśmy po tętniącym życiem mieście, uliczkami pełnymi sklepików i straganów z pamiątkami oraz licznych kafejek i restauracji.
Dwunasty września był ostatnim dniem pobytu na Sycylii. Przed południem po raz ostatni udaliśmy się na piękną plażę nad Morzem Tyreńskim. Po południu spakowaliśmy nasz sprzęt biwakowy i wyruszyliśmy na prom do Palermo. Znów nie uniknęliśmy problemów z biletami i przemieszczaniem się przez miasto, ale zdążyliśmy na czas. Na promie było dużo miejsca i mogliśmy rozłożyć nasze materace i karimaty aby wypocząć przed długą drogą
powrotną do Polski. Palermo żegnaliśmy już po zachodzie słońca.
Trzynastego września przy wschodzie słońca z pięknym widokiem na Wezuwiusza
przywitaliśmy Neapol. Po opuszczeniu promu wyruszyliśmy do bazy w Piedimonte San
Germano. Gospodarz Antonio przygotował dla nas niespodziankę, włoski posiłek – pastę. W
bazie zastaliśmy też szefa Stowarzyszenia Linia Gustawa – Damiano Parrawano. Po
umieszczeniu willysów na lawetach mogliśmy skorzystać z pryszniców w pobliskiej sali
sportowej. W miejscowym markecie zrobiliśmy ostatnie zakupy. Po południu pożegnaliśmy
się serdecznie z włoskimi przyjaciółmi i wyruszyliśmy do kraju. 14 września po północy,
jeszcze na terenie Włoch zorganizowaliśmy dłuższy postój na wypoczynek. Rankiem
ruszyliśmy w dalszą drogę.
Wieczorem 15 września dotarliśmy do Polski. Nasza wyprawa poświęcona polskim
lotnikom i marynarzom, którzy brali udział w zajęciu Sycylii przez aliantów dobiegła końca.
Przeżyliśmy kolejną wspaniałą przygodę, o której nigdy nie zapomnimy. Nacieszyliśmy oczy
przepięknymi widokami i zwiedziliśmy ciekawe miejsca propagując jednocześnie wśród
mieszkańców Sycylii polski czyn zbrojny poniesiony podczas II wojny światowej dla
wyzwolenia Włoch. Świetnie spisali się kierowcy naszych pojazdów, busy przejechały
bezpiecznie ponad 3500 km a willysy ponad 1000 mil.
Dziękujemy wszystkim którzy pomogli nam w organizacji wyprawy oraz Ministerstwu
Obrony Narodowej, które współfinansowało MON
