Szwadron Skorpion

SKORPIONY W HOŁDZIE POWSTAŃCOM ŚLĄSKIM

Rajd szlakiem płk. Stanisława Glińskiego w III  Powstaniu Śląskim

2021 – 1921

Rajd wojskowych pojazdów historycznych szlakiem płk Stanisława Glińskiego

w III Powstaniu Śląskim „Skorpiony w hołdzie Powstańcom Śląskim – 2021r.”

był współfinansowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej

Cz. 1.

W tym roku mija 100 rocznica wybuchu III Powstania Śląskiego, którego czynnym uczestnikiem był pchor. Stanisław Gliński ps. „Korczak”, późniejszy dowódca  Pułku 4 Pancernego „Skorpion”, którego tradycje kultywuje Stowarzyszenie „Pancerny Skorpion” w Opolu.  Podchorąży Stanisław Gliński objął dowodzenie oddziałem destrukcyjnym w grupie ”UE”, na czele którego uczestniczył w akcji „Mosty” w nocy 2/3 maja 1921r. rozpoczynając III Powstanie Śląskie. Aby uczcić pamięć płk Stanisława Glińskiego i jego żołnierzy z grupy destrukcyjnej jak też wszystkich Powstańców Śląskich – Szwadron Skorpion zorganizował Rajd wojskowych pojazdów historycznych szlakiem płk Stanisława Glińskiego w III Powstaniu Śląskim „Skorpiony w hołdzie Powstańcom Śląskim – 2021r.”, który był częścią większych obchodów tego wydarzenia odbywającego się pod tą samą nazwą w kilku etapach.

       W dniu 2 maja 2021r. część Szwadronu w sile 4 pojazdów zabytkowych (2 willysy i 2 Dodge) oraz 15 osób po wykładzie kpt Leszka Hrywny o działaniach grupy destrukcyjnej, która działała na terenie dzisiejszego powiatu kluczborskiego przejechała trasę odskoku tej grupy po nieudanej akcji dywersyjnej na linii kolejowej. W strugach ulewnego deszczu drogami leśnymi i polnymi pojazdy szwadronu przejechały z rejonu Ligoty Dolnej do Zębowic, gdzie odbyła jedna z najdłuższych i najkrwawszych bitew III Powstania Śląskiego. Długość trasy w jedną stronę to ok. 40 km. W drodze powrotnej Szwadron zatrzymał się przy drewnianej wiacie w Szumiradzie, gdzie czekało na nas rozpalone przez przyjaciela Szwadronu – sołtysa tej miejscowości Pana Sławomira Pazdrowskiego ognisko, przy którym uczestnicy rajdu mogli się ogrzać i zjeść ciepły posiłek. Do miejsc postoju Szwadron wrócił przed zmrokiem już w trochę mniejszym deszczu.

      

Kolejna część obchodów odbyła się w sobotę 15 maja 2021r. w Opolu. O godzinie 9.30 przed kościołem garnizonowym bł. Czesława spotkali się członkowie Stowarzyszenia „Pancerny Skorpion” w Opolu i sympatycy. Kolumną 11 pojazdów zabytkowych (3 Dodge i 8 Willysów) uczestnicy rajdu udali się na cmentarz komunalny w Opolu Półwsi, gdzie przy grobie płk Stanisława Glińskiego odbyło się wspomnienie jego osoby, złożono kwiaty i zapalono znicze. Z cmentarza kolumna udała się pod ratusz miejski w Opolu, gdzie  złożono kwiaty pod tablicą poświęconą Pułkowi 4 Pancernemu „Skorpion”. Następnie kolumna przemieściła się pod  Pomnik Bojownikom o Polskość Śląska Opolskiego zwany opolską Nike gdzie zapalono znicze i również złożono kwiaty. W rejonie pomnika była również eksponowana wystawa ukazująca 10 wypraw Szwadronu Skorpion na pola bitew II wojny światowej.

Cz. 2.

W piątek 21.05.2021r. rozpoczął się kolejny etap

obchodów 100 rocznicy III Powstania Śląskiego przed wieczorem na bazie rajdu w Bogdańczowicach stawiło się 26 załóg. Przyjechały Dodge WC-51, WC-52, WC-56 i WC-58 Command Car, Willysy MB, Fordy GPW, Fordy Mutt M151, Willys M38A1, Land Rover Minerwa, Ford GTB Birma i HMMWV. Po przybyciu wszystkich załóg, rozbiciu namiotów i kolacji, odbyła się prelekcja na temat udziału płk Stanisława Glińskiego w Powstaniach Śląskich oraz pokaz filmów o tematyce powstańczej. W sobotę po śniadaniu w strugach deszczu została sformowana kolumna, która ruszyła w kierunku Góry Św. Anny. Padający cały czas deszcz spowodował, że przebycie ponad 70 km trwało dłużej niż zwykle i uczestnicy uroczystości rocznicowych oczekujący na nas w Leśnicy musieli chwilę poczekać. Pojazdami zabytkowymi wszyscy udali się do Góry Św. Anny pod pomnik Czynu Powstańczego, gdzie odbyły się uroczystości zakończone apelem poległych i złożeniem kwiatów. Pod koniec oficjalnych uroczystości pogoda się poprawiła i wyszło słońce, zrobiło się ciepło co znacznie poprawiło „morale” uczestników. Po obiedzie, który odbył się w Domu Pielgrzyma uczestnicy rajdu zwiedzili Muzeum Czynu Powstańczego po czym ponownie kolumną udali się pod pomnik Czynu Powstańczego zrobić pamiątkowe zdjęcia. W drodze powrotnej do bazy uczestnicy udali się do Parku Dinozaurów Jura Park  w Krasiejowie. Do bazy kolumna dotarła około godziny 20.00. Po uroczystej kolacji odbyła się prelekcja na temat bitwy o Górę Św. Anny oraz pokaz filmów dokumentalnych o Powstaniach Śląskich. W niedzielę po śniadaniu uczestnicy zwinęli namioty i kolumną udali się do Rynku w Kluczborku, gdzie miał miejsce pokaz pojazdów zabytkowych i oficjalne zakończenie kolejnej części rajdu.

 Cz. 3.

Kolejny etap rajdu poświęconego bohaterom III Powstania Śląskiego odbył się

w dniach 25-27.06.2021r.  

Kolejny etap rajdu poświęconego bohaterom III Powstania Śląskiego rozpoczął się w piątek 25.06.2021 r. Załogi rajdowe od godz. 17.00 zaczęły pojawiać się na strzelnicy 10 BL w Winowie k/Opola, gdzie został zorganizowany nocleg pod namiotami, po rozlokowaniu się uczestników odbył się pokaz filmów z poprzednich wypraw Szwadronu Skorpion zorganizowanych w latach 2013-2020.

Na bazie została też rozłożona wystawa plenerowa „Turyści Sikorskiego” – wyprawy Szwadronu Skorpion na pola bitew II wojny światowej 2009-2019. Po kolacji odbyła się multimedialna prelekcja na temat Powstań Śląskich a następnie ognisko. W sobotę 26.06.2021r. po śniadaniu uczestnicy rajdu kolumną 14 pojazdów zabytkowych przejechali z Winowa przez Gogolin i Krapkowice do Dzierżysławic k. Racławic Śląskich, gdzie w nocy z 2/3 maja 1921r. grupa pchor. Stanisława Glińskiego ps.„Korczak” wysadziła most kolejowy nad Osobłogą co było sygnałem do wybuchu III Powstania Śląskiego,

następnie pojazdy zabytkowe prowadzone przez Wóz Ratowniczo-Gaśniczy OSP w Racławicach Śląskich przejechały do Racławic Śląskich, gdzie z 2/3 maja 1921r. inne grupy destrukcyjne wysadziły most i wiadukt. Po krótkim postoju nad rzeką w rejonie mostu kolejowego kolumna udała się do Głogówka, gdzie zapalono znicze pod pomnikiem 50 rocznicy III Powstania Śląskiego. Pojazdy zostały zaparkowane przed ratuszem w centrum miasta a burmistrz Głogówka osobiście oprowadził uczestników pokazując zabytki tego pięknego miasteczka, w którym od 17 października do 18 grudnia 1655 roku król Jan II Kazimierz Waza wraz z żoną Marią Ludwiką ukrywali się przez Szwedami w czasie „potopu”.

Z Głogówka kolumna pojazdów wyruszyła do Kędzierzyna-Koźla, gdzie od 06.05.1921r. trwały walki powstańcze, zakończone 10.05.1921r. wyparciem Niemców na lewy brzeg Odry. W Kędzierzynie-Koźlu na terenie Muzeum Śląskiej Bitwy o Paliwo prowadzonego przez Stowarzyszenie Blechhammer-1944 odbyło się spotkanie z mieszkańcami miasta, podczas którego mogli oni obejrzeć pojazdy uczestniczące w rajdzie i dowiedzieć się o udziale Stanisława Glińskiego w III Powstaniu Śląskim. Na terenie muzeum uczestnicy rajdu rozbili namioty, zostali też ugoszczeni przez gospodarzy smaczną grochówką.

W niedzielę 27.06.2021r. po śniadaniu kolumna rajdowa wyruszyła z Kędzierzyna-Koźla, by przez Górny Śląsk będący areną walk powstańczych i którego przyłączenie do Polski było głównym celem III Powstania Śląskiego zakończyć rajd w Oświęcimiu. Uczestnicy zwiedzili obóz KL Auschwitz I i KL Birkenau, w których podczas II wojny światowej Niemcy osadzili i zgładzili wielu uczestników powstań śląskich. Po zwiedzeniu obozu w Brzezince nastąpiło oficjalne zakończenie rajdu.

STOWARZYSZENIE “Pancerny Skorpion”

serdecznie DZIĘKUJE

MINISTERSTWU OBRONY NARODOWEJ

za współfinansowanie tej patriotycznej Inicjatywy.

 

“Skorpiony” szlakiem działań partyzanckich w Górach Świętokrzyskich

„Od Hubala do Ponurego” – 2020 r.

     W tym roku już po raz czternasty Szwadron Skorpion wyruszył na wyprawę szlakiem walk naszych żołnierzy podczas II wojny światowej. Planowany od ponad roku wyjazd na Sycylię szlakiem gen. pilota Stanisława Skalskiego i polskich marynarzy z powodu pandemii koronawirusa nie doszedł do skutku. Postanowiliśmy więc odwiedzić miejsca, w których walczyli żołnierze majora Hubala – Henryka Dobrzańskiego i partyzanci mjr Jana Piwnika „Ponurego”. W rajdzie wzięło udział 19 pojazdów w tym: Willysy MB, Fordy GPW, Willys M38 w większości  z przyczepami Bantama oraz Dodge WC-58 Comamnd Car, Dodge WC-51, Dodge WC-63 i ciężarówka Reo M35.

W niedzielę wieczorem 28.06.2020r załogi rajdowe spotkały się na terenie Muzeum Oręża Polskiego im. 1 Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, które było naszą bazą przez pierwsze dni rajdu. Po kolacji odbył się pokaz filmu z Rajdu zabytkowych pojazdów historycznych szlakiem walk 2 Korpusu Polskiego od Cassino do Bolonii – „Z ziemi włoskiej do Polski – 1944-2019” oraz projekcja filmu „Hubal” Bohdana Poręby z 1973r. Następnego dnia rano wyruszyliśmy na pole bitwy pancernej pod Studziankami z 1944r., po którym oprowadzał nas właściciel Muzeum Oręża Polskiego – Paweł Dunin. Na terenie mauzoleum znajdującym się w centralnym miejscu wsi oddaliśmy hołd poległym w tej bitwie polskim pancerniakom. Kolejne dni to objazd okolicznych miejscowości związanych z pobytem żołnierzy majora Hubala. Oddaliśmy hołd Hubalczykom przed pomnikiem w Chodkowie, gdzie 01.10.1939r. stoczyli swoją pierwszą potyczkę z Niemcami, w której zginęło dwóch ułanów. Następnie przez Wolę Chodkowską dotarliśmy do Łaszówki, gdzie znajduje się mogiła ułanów poległych w Chodkowie. Następnie przy pomocy miejscowego leśnika odnaleźliśmy ruiny dawnej gajówki, gdzie nocował oddział Hubala.

Po ewakuacji obozu ze Studzianek Pancernych przez Nowe Miasto nad Pilicą dotarliśmy do miejscowości Poświętne-Studzianna, gdzie zwiedziliśmy bazylikę, która była planem filmowym dla obrazów o II wojnie światowej (Hubal, Katyń, Jak rozpętałem II wojnę światową i Czterech pancernych i pies). Zwiedziliśmy bazylikę, w której nagrywano scenę udziału oddziału Hubala  w grudniu 1939r. w Mszy Świętej. W rzeczywistości oddział pojawił się w bazylice na mszy po Nowym Roku. W Poświętnem zwiedziliśmy prywatną Izbę Tradycji poświęconą Hubalczykom. Rozbiliśmy obóz nad położonym za miasteczkiem stawem i ruszyliśmy zwiedzać miejsca związane z żołnierzami Hubala. Naszym przewodnikiem był kultywujący tradycje oddziału Hubala Tomasz Łumiński – Prezes Stowarzyszenia „Hubalczycy 1939-1940”. Odwiedziliśmy mogiłę najmłodszego ułana oddziału Józefa Kośki w Wólce Kuligowskiej, miejsce dawnej Leśniczówki Bielawy, gdzie 23.12.1939r. oddział mjr. Hubala obchodził pierwszą okupacyjną Wigilię. Następnie przez miejscowość Ceteń, gdzie do oddziału przyjęto pierwszego rekruta, dotarliśmy do Szańca Hubala w Anielinie. Jest to miejsce śmierci dowódcy Wydzielonego Oddziału Wojska Polskiego mjr Henryka Dobrzańskiego „Hubala” w dniu 30 kwietnia 1940r. Kolejny dzień to trasa z Poświętne-Studzianna przez Spałę do Gałek, gdzie Niemcy w odwecie za goszczenie Hubalczyków wymordowali mieszkańców. Po drodze zwiedziliśmy bunkry kolejowe, wybudowane dla niemieckich pociągów sztabowych znajdujące się w Konewce i miejscowości Jeleń. W miejscowości Gałki oddaliśmy hołd cywilnym ofiarom wojny przed znajdującymi się tam pomnikami. Następnie przez Chlewiska dotarliśmy do Suchedniowa, gdzie miejscowy kemping OSIR-u przez kilka dni był naszą bazą wypadową do zwiedzania miejsc związanych z Oddziałem „Hubala” i Zgrupowaniami Partyzanckimi AK „Ponurego” i „Nurta” w Górach Świętokrzyskich. Odwiedziliśmy dom rodzinny „Ponurego” w Janowicach, klasztor pobenedyktyński na Świętym Krzyżu – Łysej Górze, Świętą Katarzynę, weszliśmy na Łysicę, zwiedziliśmy też Nową Słupię, Bodzentyn i Michniów – dwukrotnie spacyfikowany przez Niemców za pomoc udzielaną partyzantom „Ponurego”, gdzie obecnie budowane jest Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich. Kolejne dni to zwiedzanie klasztoru Cystersów w Wąchocku, gdzie pochowany jest Jan Piwnik “Ponury” i miejsca obozowania Zgrupowań Partyzanckich AK na Wykusie. Po miejscach tych oprowadzał nas Szczepan Mróz, prezes Stowarzyszenia Pamięci „Ponury-Nurt”, którego zabraliśmy willys’em ze Starachowic. Z Wąchocka ruszamy na Wykus. Tam w sercu lasu, który był domem dla partyzantów i gdzie miały miejsce trzy nieudane obławy na żołnierzy „Ponurego” czekają na nas członkowie Stowarzyszenia Pamięci „Ponury-Nurt”. Jest ognisko, kiełbasa, są napoje własnej produkcji, a przede wszystkim bardzo ciekawa opowieść Szczepana o Zgrupowaniach AK „Ponury-Nurt”. Oglądamy też pamiątki po partyzantach, w tym oryginalną zapalniczkę używaną przez Komendanta Zgrupowań. Z naszymi gospodarzami umawiamy się na spotkanie wieczorem w naszej bazie w Suchedniowie. Z Wykusu ruszamy do Skarżyska-Kamiennej. Oddajemy hołd partyzantom Gór Świętokrzyskich pod pomnikiem „Ponurego” znajdującym się w Skarżysku-Kamiennej oraz zwiedzamy Muzeum im. Orła Białego. W rejonie Suchedniowa, w samym centrum lasu odnajdujemy miejsce śmierci i mogiłę „Oseta”.  Z Suchedniowa przez Zagnańsk (w pobliżu, którego rośnie najstarsze w Polsce drzewo Dąb Bartek) i Szałas  (01.04.1940r. potyczkę z obławą niemiecka stoczyli tam Hubalczycy) dotarliśmy do Końskich, gdzie na cmentarzu oddaliśmy hołd przed pomnikiem „Robota” Waldemara Szwieca dowódcy Zgrupowania nr II wchodzącego w skład Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”  i „Nurt”. Następnie przez miejscowości Zychy (w październiku 1939r. do wsi przybywa oddział mjra Henryka Dobrzańskiego – Hubala i staje się ona ośrodkiem organizacji oddziału. Dołącza 5 nowych żołnierzy, m.in. Marianna Cel ps. “Tereska”), Cis (miejsce zamieszkania Tereski, gdzie spotykamy się z jej rodziną) docieramy do Gustawowa, gdzie w powstającym obejściu średniowiecznym rozbijamy nasz ostatni na wyprawie obóz. Tam czekają już na nas rekonstruktorzy okresu średniowiecza. Odbywa się m.in. pokaz walki mieczem przeprowadzony przez prawdziwego Samuraja. Jest też polowa kuźnia i stoiska z „umundurowaniem  i wyposażeniem średniowiecznym”. Jest to przedostatni dzień rajdu. Następnego dnia przed południem załogi wyruszyły do swoich miejsc zamieszkania. Niektórzy mieli do przejechania prawie 500 km.

Na koniec chcemy serdecznie podziękować wszystkim, którzy pomogli nam w organizacji rajdu, a przede wszystkim Pawłowi Duninowi, który kolejny już raz gościł Szwadron w Studziankach Pancernych, Tomaszowi Łumińskiemu za pokazanie nam miejsc związanych  z Hubalem, Szczepanowi Mróz i Jerzemu Bujalskiemu za bardzo miłe przyjęcie w Górach Świętokrzyskich oraz Axelowi Szemińskiemu za niezapomniane chwile w średniowiecznym siedlisku.

Urzędowi d/s Kombatantów i Osób Represjonowanych dziękujemy za wsparcie finansowe.

                                   Do zobaczenia na “Skorpionowej” trasie w przyszłym roku 2021

                                                                                    Poniżej – FOTO RELACJA

     

Rajd zabytkowych pojazdów historycznych pt. „Śladami Żołnierzy Niezłomnych na ziemiach zachodnich 2020 r., diorama historyczna przedstawiająca pojazdy, wyposażenie i sprzęt używany przez Wojsko Polskie w czasie II wojny światowej i w okresie powojennym”, 29.02. – 01.03 2020, Lasowice Wielkie – Osiecko – Kluczbork

Organizatorzy: Stowarzyszenie „PANCERNY SKORPION” z Opola, partner merytoryczny – dr Ksawery Jasiak – pracownik IPN OBBH we Wrocławiu Delegatura w Opolu.

W dniach 29.02. – 01.03 2020 r. podczas obchodów Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych w Lasowicach Wielkich i Kluczborku odbył się rajd pamięci zorganizowany przez Stowarzyszenie „Pancerny Skorpion”. Nie zabrakło też innych atrakcji historycznych, m.in. zaprezentowano dioramę przedstawiającą pojazdy, wyposażenie i sprzęt używany przez Wojsko Polskie w czasie II wojny światowej i w okresie powojennym”.

Rajd terenowy 4×4, zabytkowymi pojazdami wojskowymi z 2 wojny światowej zorganizowano w godzinach dopołudniowych 29 lutego na trasie ok. 40 km.: od Lasowic Wielkich przez Sobisz do Osiecka w pow. Olesno. W pobliżu dawnej leśniczówki partyzanckiej AK w Osiecku, która została spalona podczas obławy UB w 1946 r., gdzie znajduje się pomnik zostały złożone kwiaty i zapalone znicze;

Po zakończeniu rajdu w budynku Ochotniczej Straży Pożarnej w Lasowicach Wielkich dla członków i sympatyków Stowarzyszenia „Pancerny Skorpion” odbył się wykład dr Ksawerego Jasiaka pracownika IPN w Opolu na temat podziemia niepodległościowego na terenie Śląska Opolskiego oraz pokaz filmów poświęconych Żołnierzom Niezłomnym.

1 marca 2020 r., ok. godz. 10 pasjonaci historii i pojazdów militarnych 4×4 (w kolumnie) przyjechali z Lasowic Wielkich na teren kompleksu sportowego w Kluczborku, gdzie zaprezentowano dioramę historyczną, pokaz pojazdów zabytkowych i wyposażenia z II wojny światowej Szwadronu „Skorpion”, Stowarzyszenia „Pancerny Skorpion”.

Foto i Film. relacja:      https://www.youtube.com/watch?v=KITGxFJXA5Y

„W nas husarii płynie krew rycerska. W stal hartowany honor nasz. Nam praojców dana cześć żołnierska. My narodu przednia straż. Los tułactwa daje nam tradycję. Legionów ścieląc szlak. Świat przemierzym gąsienicą. Glorią wsławim orli znak. Gdy grają motory. Pancernych płynie raźniej krew. Gdy grają motory. Pancernych brzmi bojowy śpiew. Gdy grają motory, Stalowych smoków sunie rój. W ten ostatni z Krzyżakami. Nasz śmiertelny bój [Marsz pułkowy pt. „Gdy grają] motory”, słowa i melodię skomponował kpr. Władysław Gryksztas w 1942 w Karabałt (Kirgizji) w Ośrodku Organizacyjnym Broni Pancernej 2 Korpusu].

 

Szwadron Wojskowych Pojazdów Historycznych – powstanie grupy

Istotnym znaczeniem dla działalności Stowarzyszenia było utworzenie w 2004 r. z grona pasjonatów 2 wojny światowej, nieformalnej grupy pod nazwą Szwadron Wojskowych Pojazdów Historycznych. Inicjatorem jej utworzenia był Marek Dwornicki z Opola (były wojskowy marynarki wojennej, właściciel wojskowego Forda GP z 1941r.). Od 2013 r. szefem szwadronu, organizatorem rajdów i zlotów militarnych jest Adrian Mamzer (od 1981 r. harcerz i b. drużynowy  “0” Kluczborskiej Drużyny Harcerskiej  im. Zawiszaków w Kluczborku, która w 1989 r. tworzyła Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej, z zawodu prawnik). Szwadron tworzą posiadacze wojskowych pojazdów historycznych z okresu 2 wojny światowej, które używane były przez jednostki 2 Korpusu Polskiego. Grupa skupia w swych szeregach ponad 20 miłośników oraz pasjonatów militariów i historii wojskowości pochodzących z: Brzegu, Bytomia, Kluczborka, Myszkowa, Opola, Oławy, Sycowa, Wrocławia, Warszawy. Ich bazą organizacyjną jest Kluczbork w woj. opolskim.

Pojazdy, sprzęt militarny

W skład szwadronu wchodzi ponad dwadzieścia pojazdów, głównie produkcji amerykańskiej: Jeepy Willysy MB, M 38, Fordy GPW, Dodge WC-58 Command Car, Dodge WC-51, 52 oraz kilku motocykli alianckich w tym: US Harley – Davidsony WLA -39, WLA-42, Ang. BSA WM 20, ARIEL 350, NORTON 16H. Na stanie jednego z kolekcjonerów militariów znajduje się również brytyjski gąsienicowy lekki transporter opancerzony Universal Carrier (Bren Carrier)  Mk 1 – prod. kanadyjskiej.

szwadron1    szwadron2

Barwy jednostki/stowarzyszenia, oznakowanie pojazdów, umundurowanie i wyposażenie

Barwy, symbole oraz oznaczenia na pojazdach zabytkowych zostały odtworzone według przyjętych oryginalnych wzorów, używanych przez 4 Pułk Pancerny „Skorpion”. Natomiast umundurowanie, sprzęt i wyposażenie rekonstruktorów są najczęściej oryginałami z lat 40-tych i 50-tych lub dobrej jakości kopiami, pochodzącymi z militarnych giełd kolekcjonerskich w kraju i za granicą m.in. z Anglii oraz Ciney w Belgii.

Oznakowanie poszczególnych pojazdów rekonstruktorzy odwzorowali na podstawie wojennych zarządzeń i rozkazów tzw. „Czwartaków”. Na poziomych płaszczyznach pojazdów zastosowano znak rozpoznawczy wojsk alianckich tzw. dużą białą pięcioramienną gwiazdę amerykańską w wpisaną w okrąg m. in. po boku o grubości linii 15 cm. wzorując się według rozkazów 2 Korpusu nr 110, pkt. 822 z 2 X 1944 r. oraz dowódcy „Skorpionów” z dn. 17 X 1944 r. (rozkaz dzienny nr 149, w pkt. 9. Ponadto przy zderzakach pojazdów umieszczono, na wzór wojenny, prostokątną tabliczkę o wymiarach 21 cm. x 12 cm, w górnej części malowaną w kolorze czarnym oznaczeniem tzw. ramieniem zbroi rycerskiej z mieczem (symbol 2 Brygady Pancernej) na białym tle, w dolnej części podzielonej na dwa pola poziome niebieskie (góra) i brązowe (dół), a w środku z nr rozpoznawczym „173”. Niektórzy właściciele Fordów GPW używają białej liczby 51 malowanej na czerwonym prostokącie 21cm x 24 cm. wysokości [M. Wroński, Barwa Pułku 4 Pancernego „Skorpion”, t. 2, Londyn – Tarnowskie Góry 2007].

Członkowie Szwadronu Wojskowych Pojazdów Historycznych, wzorując się na wojennych instrukcjach 4 Pułku Pancernego „Skorpion”, oznaczyli na swoich pojazdach m.in. tzw. znaki taktyczne – geometryczne, w kolorze czerwonej obwódki (nieregulaminowo stosowano również biały kolor), malowane w dolnej części ramy szyby, na środku:  1 szwadron (trójkąt równoboczny o boku 23 cm). Poległych żołnierzy i dowódcę – por. Stefana Bortnowskiego, upamiętniają: szef grupy – Jacek Stańkowski z Przybkowic (z zawodu mgr inż. mechanik), Ksawery Jasiak z Wielunia (z zawodu: historyk), 2 szwadron (kwadrat o boku 30 cm.) i jego dowódcę kpt. Władysława Drelicharza upamiętnia Tomasz Polak z Brzegu (z zawodu: prawnik); 3 szwadron (koło o średnicy 40 cm.), poległych żołnierzy kpt. Antoniego Dzięciołowskiego upamiętnia Jacek Rybakiewicz ps. „Koniu” z Wrocławia; Szwadron dowodzenia (znak rombu), oficerów sztabu na czele z płk Stanisławem Glińskim, upamiętnia grono pasjonatów pod kierownictwem Adriana Mamzera; pluton rozpoznania (romb) – kieruje Bartek Dynasiewicz z Kluczborka. Niektórzy z rekonstruktorów grupy jako znak symbolizujący poszczególny szwadron malują godło pułku skorpiona oraz inne odniesienia, nawiązujące do nazw geograficznych, wskazujących na emocjonalne związki z tymi miejscami, wyjątkowymi wydarzeniami historycznymi, wzorując się na bohaterskich „Czwartakach” i innych alianckich formacjach wojskowych.

Cel i misja podróży Szwadronu Wojskowych Pojazdów Historycznych

Istotne znaczenie dla  Szwadronu Wojskowych Pojazdów Historycznych mają podróże historyczno-wojskowe. Podczas wyjazdów kultywowana jest tradycja oręża polskiego i jednocześnie poszerzana wiedza na temat historii Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Celem i rezultatem kilkunastu wypraw Szwadronu, które odbyły się w latach 2009-2017, było oddanie hołdu żołnierzom 2 Korpusu, w tym Pułku 4 Pancernego „Skorpion”, m.in. w rocznicę zakończenia zwycięskiej bitwy o Monte Cassino, zdobycia Bolonii i Piedimonte – San Germano. Przejechano wojskowymi jeepami kilkaset tysięcy kilometrów drogami asfaltowymi i polnymi, m.in.: górzysty szlak Monte Cassino – Bolonię, Drogę Polskich Saperów; 2014 r. – trasę od Tarentu po Monte Cassino – Piedimonte; 2015 r. – od Bolonii do Rzymu gdzie w paradnej kolumnie z włoskimi Carabinierami podziwiano centrum wiecznego miasta; w 2016 r. trasą Monte Cassino – szlak górski Inferno Track. Podczas wszystkich podróży pogłębiono wiedzę na temat walk pułku w bitwie o przełamanie linii Gustawa, ukazano wysiłek polskich żołnierzy w czasie 2 wojny światowej za pomocą „żywej historii” wśród mieszkańców miejscowości objętych działaniami PSZ na Zachodzie, znajdujących się na trasie podróży oraz w wojewódzkim mieście Opolu. W tym celu uczestnicy podroży propagowali polski czyn zbrojny, niektórzy w oryginalnych mundurach i uzbrojeniu 2 Korpusu, prezentując również oryginalne pojazdy z okresu 2 wojny światowej.

 

2019

75. rocznica bitwy pod Monte Cassino

Rajd szlakiem 2 Korpusu Polskiego „Z ziemi włoskiej do Polski 1944-2019

     Jak przystało na spadkobierców Pułku 4 Pancernego „Skorpion” postanowiliśmy ponownie udać się na obchody zakończenia walk o przełamanie linii Gustawa. Tym razem była to 75 rocznica bardzo ważnej dla Polski bitwy zwanej bitwą o Monte Cassino. Jak to Skorpiony do Włoch ruszyliśmy z naszymi zabytkowymi pojazdami. Dla uczczenia pamięci naszych żołnierzy poległych na szlaku bojowym 2 Korpusu Polskiego postanowiliśmy pokonać trasę od Cassino do Bolonii, gdzie 2 Korpus zakończył działania bojowe. Tym razem do „akcji” wyruszyło 10 samochodów: 8 willysów MB i dwa Dodge ¾ WC-51 i WC-58 Command Car oraz 51 osób. W poniedziałek 12.05.2019r. na parkingu firmy Marcegaglia w Ligocie Dolnej pojazdy

pełne naszego dobytku (namioty, łózka, śpiwory, żywność) zostały załadowane na lawetę, która jeszcze tej samej nocy wyruszyła do Cassino.

Wyjazd autobusu z uczestnikami wyprawy miał miejsce w dniu 15.05.2019r. o godzinie 12.00. z naszej stałej bazy w Ligocie Dolnej. Wydawało się, że to prawie luksus w porównaniu z jazdą busem ciągnącym lawetą, jednak prawie 24 godziny w autobusie też okazały się męczące. Na parking fabryki Fiata  w Cassino dotarliśmy ok. 11.30 w dniu 16.05.2019r. Wita nas piękne słońce choć prognozy nie były najlepsze. Nasze pojazdy już tam na nas czekają. Kierowcy rozładowują lawetę a autobus jedzie na parking pod cmentarzem, gdzie uczestnicy opuszczają go bez żalu i opróżniają luki bagażowe. Spotykamy tam Krzyśka Piotrowskiego, który od 10 już lat jest naszym przewodnikiem i koordynatorem w trakcie pobytu na masywie Monte Cassino. Kolumna naszych 10 pojazdów wspina się na wzgórze klasztorne o godzinie 12.30. Wjeżdżamy na łąkę znajdującą się na wysokości polskiego cmentarza wojskowego, która będzie naszą bazą przez cztery dni. Wypakowujemy sprzęt i wracamy po resztę ładunku i ludzi czekających na parkingu. Na bazie są już nasi znajomi z grup PSZ Warszawa i First to Fight z Londynu.  Łąka nie wygląda najlepiej, mimo upału jest mnóstwo błota, zwłaszcza wyjazd jest znacznie utrudniony, wąska brama wśród skał. Rozbijamy się na naszym starym miejscu powyżej obozów grup rekonstrukcyjnych, najpierw świetlica, do której w razie deszczu można się schronić, potem namioty. W ciągu godziny na łące powstaje całkiem spore miasteczko namiotowe. Pojazdy stoją w szeregu. Ledwo zdążyliśmy coś zjeść, a już trzeba ruszać do Mignano Monte Lungo na Cmentarz Włoskiego Korpusu Wyzwolenia, gdzie odbędą się polsko-włoskie uroczystości z udziałem naszych kombatantów. To pierwszy nasz zjazd z góry klasztornej. Korki w mieście Cassino powodują, że zjawiamy się dosłownie w ostatnim momencie. Stawiamy samochody na parkingu obok cmentarza i pieszo udajemy się na uroczystość. Pogoda dopisuje, jest po 15.00, a temperatura nadal wysoka. Po uroczystości rozmawiamy z kombatantami i robimy pamiątkowe zdjęcia. Zwiedzamy też muzeum znajdujące się przy cmentarzu oraz oglądamy kilka czołgów i dział stojących na zewnątrz, a harcerze robią sobie zdjęcia w naszych pojazdach. Kiedy wszystkie załogi meldują gotowość jedziemy do prywatnego muzeum byłego spadochroniarza oddalone o 8 km od cmentarza  w Mignano przy Via Martiri della Guerra. Parter domu zajmują eksponaty z walk, które toczyły się w pobliżu w latach 1943-44. Takich zbiorów nie powstydziłoby się żadne militarne muzeum. Gospodarz częstuje pizzą i winem. Odwdzięczamy się ofiarowując mu koszulkę szwadronową, plakat i znaczki pamiątkowe oraz broszury informacyjne w języku włoskim.  Potem zawozi nas na miejsce walk amerykańskiej 3 Dywizji Piechoty. Pokazuje nam jaskinię, w której bronili się amerykańscy żołnierze pod dowództwem sierżanta Audie Murphy’ego – najbardziej uhonorowanego żołnierza amerykańskiego. Do bazy wracamy po zmroku.

Kolejny dzień rozpoczynamy od wędrówki po polu bitwy. Jedziemy na wzgórze 593, po drodze mijamy masę ludzi przybyłych na uroczystości: harcerzy, rekonstruktorów, pielgrzymów. Parkujemy pod schodami, które prowadzą na szczyt Hannibala – tak określano cel natarcia Karpatczyków. Idziemy w górę, pogoda dopisuje. Ze szczytu rozpościera się wspaniały widok na okolicę. Od lewej klasztor, przed nami dolina rzeki Rapido – i droga nr 6, którą nacierały wojska alianckie w kierunku Rzymu. Poniżej w dole Mass Albaneta i wreszcie po prawej wzgórze 575, San Angelo i Widmo – na których krwawiły oddziały 5 Kresowej Dywizji Piechoty. Nie sposób nie wspomnieć o górującym ponad całym amfiteatrem – Monte Cairo, wysokim na 1669m. Przy pomniku 3 DSK Krzysztof opowiada ze szczegółami przebieg natarcia.

 

Podkreśla warunki, które wtedy panowały – zaminowany teren, noc, gęsto padające pociski moździerzy i ogień małokalibrowy. Spotykamy również prof. Zbigniewa Wawra, autora wielu opracowań (m. in. o Monte Cassino). Robimy pamiątkowe zdjęcia, chwila zadumy nad sentencją wyrytą w 4 językach na obelisku. Zjeżdżając w dół zatrzymujemy się pod Domkiem Doktora – Punktem Opatrunkowym w trakcie bitwy. Spotykamy weteranów –  płk. Antoniego Łapińskiego oraz porucznika Władysława Szwendera, którzy udzielają wywiadu. Dzięki gościnności Franco i Giovanny Pittiglio – mieszkańców, możemy wejść do środka   i zobaczyć miejsce znane z książek (m. in. Wojna, ludzie i medycyna, Adama Majewskiego). Ruszamy dalej. Przejeżdżając obok Mass Albanety docieramy na Gardziel – wąski przesmyk pomiędzy Widmem, a grzbietem Głowy Węża. Oddajemy hołd poległym pancernym z Pułku 4. Pancernego Skorpion, którzy zginęli w pierwszym czołgu ppor. Ludomira Białeckiego, próbującym sforsować zaminowany rejon Gardzieli. Zapalamy znicze, robimy pamiątkowe zdjęcia. Stamtąd udajemy się na uroczystości do Piedimonte San Germano, po drodze zabierając Danusię i Jasia, którzy umundurowani, zasilają szwadron. Wjeżdżamy do miasteczka położonego na wzgórzu, zatrzymujemy pojazdy, formujemy kolumnę dwójkową i razem z pocztem sztandarowym idziemy w kierunku pomnika. Nie ma zbyt wiele miejsca, w pierwszym rzędzie siedzą weterani, naliczamy ich raptem kilkunastu. Do tego Kompania Reprezentacyjna Wojska Polskiego, Orkiestra Wojskowa oraz przybyli goście z Polski  i zagranicy. Następuje odegranie hymnów obu państw. Głos zabiera płk Marian Tomaszewski przywołując pamięć poległych kolegów z Pułku 6. Pancernego „Dzieci Lwowskich”. Bardzo ciepło o Polakach wypowiada się również burmistrz miasta. Po uroczystościach, poczęstunek, w trakcie którego staramy się zamienić kilka słów z weteranami oraz zrobić pamiątkowe zdjęcia. Wracamy po zmroku, chętni udają się jeszcze na wzgórze 593 gdzie panująca cisza pozwala nam ochłonąć po wrażeniach minionego dnia.

18 maja to dzień głównych uroczystości na Polskim Cmentarzu Wojennym. Warto przypomnieć, że jest to data symboliczna – tego dnia o świcie, patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich wkroczył do klasztoru, zawiesił proporczyk pułkowy, a następnie polską flagę,  a plutonowy Emil Czech odegrał hejnał mariacki. Bitwa jednak trwała nadal, Dywizja Kresowa walczyła o San Angelo, natomiast w dniach 20-25 maja Pułk 6. Pancerny Dzieci Lwowskich toczył bój o Piedimonte San Germano. Główne uroczystości zaczynają się o godzinie 17:00, więc rano mamy czas wolny. Chętni udają się do klasztoru lub kręcą się po polu bitwy. Wracając z klasztoru natykamy się na włoskich ochroniarzy – zabezpieczają okolicę, ponieważ pierwszy raz na uroczystościach ma być obecny prezydent Włoch. Okolica zapełnia się harcerzami, pielgrzymami z Polski i zagranicy. Czyścimy ubłocone buty (od naszego przyjazdu w czwartek, pogoda jest zmienna – ale codziennie pada). Ubieramy mundury, pakujemy się na wozy i zjeżdżamy pod cmentarz. Po raz kolejny, polscy urzędnicy wymyślili “przepustki” na wejście na cmentarz, wobec czego parkujemy wozami na łączce poniżej cmentarza. Podchodzą do nas włoscy karabinierzy, oglądają pojazdy, robią sobie zdjęcia. Bardzo pozytywnie reagują również pielgrzymi z Polski widząc tak wielką grupę mundurowych z 10 pojazdami. Pierwszy raz nie przypieka nas słońce, po 2 godzinnych uroczystościach niektórzy marzną – na szczęście nie pada. Msza święta, przemówienia oficjeli, głos zabiera również prof. Narębski.  Po uroczystościach weterani są natychmiastowo przewiezieni do autobusów, nie udaje nam się zamienić z nimi słowa. Odjeżdżamy na bazę. Wieczorem po zapadnięciu zmroku, jeszcze raz, w spokoju i bez tłumów udajemy się na cmentarz. Zabieramy znicze, pogrążony w ciszy cmentarz jest bardzo magicznym miejscem. Księżyc błyszczy w pełni, z jednej strony “góry, skały, przepaści i krzaki”, z drugiej potężny klasztor. W ciemności pobłyskują świetliki. Przechodzimy między białymi krzyżami, odczytujemy nazwiska, nazwy jednostek, w których służyli. Przed nami ostatni dzień na polu bitwy.

Na niedzielę 19 maja 2019r. zaplanowaliśmy zdobycie najwyższego szczytu masywu – Monte Cairo 1669 m. n. p. m. Niestety, wobec ulewnych deszczy odkładamy ten pomysł na przyszłość. Góra nie jest zbyt wysoka, jednak dojście do niej z naszej bazy to ciąg wejść i zejść z kolejnych szczytów zanim dojdzie się pod Cairo i rozpocznie mozolną wspinaczkę pochyłym zboczem w górę (nie ma szlaku od tej strony). Pamiętając, że jest to wyprawa na cały dzień (Cairo zostało zdobyte przez Szwadron Skorpion w 2011r.) rezygnujemy z utrudnionego przez warunki pogodowe pomysłu. W kilkuosobowym składzie ruszamy więc na wzgórze 575, gdzie walczyła 5 Kresowa Dywizja Piechoty. Spełniamy tym samym marzenie kolegi Adriana, który odtwarza tą jednostkę. Ruszamy z bazy i wspinamy się w kierunku bramki, przechodzimy pod Domkiem Doktora i przez grzbiet Głowy Węża schodzimy w kierunku Gardzieli. Deszcz, który pada od kilku dni, zmienił ścieżki w gliniaste bagna, toteż marsz jest utrudniony. Drogowskazy postawione przez naszych żołnierzy wskazują kierunek, idziemy na zmianę w deszczu i słońcu. Przed samym szczytem okolicę spowija mgła, widać jednak przebijający się krzyż na wzgórzu 575. Po wejściu na górę chwilowo przejaśnia się, mamy wgląd w dolinę Rapido, widać stąd również szczyt 593 i klasztor oraz Monte Cairo. Robimy zdjęcia i wracamy – Szwadron postanawia odwiedzić jeszcze cmentarz brytyjski w Cassino oraz niemiecki w miasteczku Caira. Na cmentarzu brytyjskim spoczywa ponad 4000 żołnierzy imperium. Cmentarz niemiecki to ponad 20000 żołnierzy. Na nagrobkach masa polskobrzmiących nazwisk. Cmentarze to najbardziej wymowne pomniki każdej bitwy. Żegnamy się z Krzyśkiem, Danką i Jasiem, dziękując za wspólne dni na masywie. Wracamy na bazę.

W poniedziałkowy poranek wzmożony ruch na bazie. Pakujemy się licząc, że wbrew prognozom nie spadnie deszcz. Udaje się, Cassino jest łaskawe. Zjeżdżamy wozami pod cmentarz zabierając bagaże, pakujemy się do autobusu, samochody zaś jadą do Cassino i pakują się na lawetę. Ruszamy w kierunku Ankony. Po drodze zatrzymujemy się w okolicy Terni. Znajduje się tu Cascata delle Marmore, przepiękny wodospad, stworzony przez starożytnych Rzymian. Podziwiamy masy wody spadające z hukiem. Dopisuje nam szczęście – wychodzi słońce i naszym oczom ukazuje się wyrazista tęcza. Warto było przyjechać. Seria zdjęć  i ruszamy dalej. Zatrzymujemy się na kempingu Rocca Mare, 15 km na północ od Ankony. Będzie to nasza baza noclegowa na 2 dni. Rozbijamy namioty, chętni udają się na kamienistą plażę przywitać się z Adriatykiem.

Wtorek 21.05.2019r. Pełne umundurowanie, pakujemy się na wozy i ruszamy na południowy wschód. Docieramy do miasteczka Potenza Picena. Po wojnie stacjonował w niej Pułk 4 Pancerny Skorpion. Docieramy na rynek, robimy zdjęcie w ratuszu.

 

 

Nasze pojazdy na zabytkowym rynku wzbudzają niemałą sensację. Następnie udajemy się na namacalny ślad obecności “Skorpionów”. Żołnierze pułku

 

wybudowali stadion piłkarski, o czym przypomina tablica z napisem “Campo Sportivo SKORPION 1944-1994”. Brama jest otwarta, wchodzimy, znajdujemy nawet piłkę. Natychmiastowa decyzja – Gramy! Szybki podział na 2 drużyny – zieloni w battle dressach i żółci w Khaki Drillach. Niecodzienny mecz rozegrany “na wiwat” kończy si

 

ę remisem 2:2. Sportowe wydarzenie zamykamy pamiątkowym zdjęciem obu drużyn. Ruszamy dalej. Docieramy do Loreto. Zwiedzamy bazylikę, w której znajdują się obrazy przedstawiające Odsiecz Wiedeńską oraz Bitwę Warszawską. Jest również witraż ukazujący polskich żołnierzy ratujących płonącą bazylikę trafioną niemiecką bombą lotniczą.

 

 

Chwila wolnego i udajemy się na Polski Cmentarz Wojenny. Spoczywają tu żołnierze polegli w działaniach wojennych po bitwie o Monte Cassino, m. in. w działaniach w rejonie Ankony. Spoczywa tu m. in. ułan karpacki – żołnierz spod Tobruku – Adolf Bocheński. Upał jest niemiłosierny, rozstawienie zniczy zajmuje trochę czasu. Chwila zadumy i dalej w drogę. Docieramy na wzgórze Monte Conero (najwyższe wzgórze w okolicy Ankony) Zwiedzamy malowniczy kościół i podziwiamy piękne widoki. Wracamy do bazy, chętni udają się (już po zmroku) na plażę.

Na środę 22.05. zaplanowaliśmy zwiedzanie Ankony. Uzgadniamy, że pojedziemy autobusem, zostawiając jeepy na bazie. Ankona to miasto portowe położone w regionie Marche. Jako istotny punkt strategiczny, było silnie bronione. Zostało zdobyte przez 2 Korpus Polski 18 lipca 1944r. Ruszamy na poszukiwania “polskich” śladów. Po drodze mijamy wspaniałe budowle kościoły, bramy, znaleziska archeologiczne w postaci starych fundamentów i murów. Ze wzgórza roztacza się wspaniały widok na port i zatokę. Będąc w Ankonie, nie moglibyśmy pominąć pewnego ważnego historycznego miejsca – mianowicie bramy św. Stefana, przez którą Pułk Ułanów Karpackich wkroczył do miasta. Na cześć tego wydarzenia, ulica przez którą wjechali, została przemianowana na ulicę Ułanów Karpackich. Z mapą w ręku ruszamy w to miejsce. Odnajdujemy Bramę św. Stefana, a na niej tablicę informacyjną upamiętniającą wyzwolenie miasta. Niestety, nie ma już ulicy Ułanów Karpackich – przywrócono jej ponownie nazwę Św. Stefana. Robimy pamiątkowe zdjęcie, wracając w kierunku portu podziwiamy okazałe budowle. Wracamy na bazę po południu – jest okazja na plażowanie. Odważniejsi kąpią się w dość zimnym Adriatyku, pozostali wylegują się na plaży. To nasz ostatni dzień na kempingu Rocca Mare.

W czwartek 23.05. zwijamy namioty, żegnamy się z właścicielami kempingu i ruszamy zabytkowymi pojazdami na północ. Początkowo wzdłuż Adriatyku, drogą którą nacierał 2 Korpus Polski. Słońce świeci, morze błyszczy się w promieniach. Po drodze zjeżdżamy do miejscowości Gradara, gdzie znajduje się cmentarz brytyjski. Pochowano tu 1192 żołnierzy alianckich, poległych w kampanii włoskiej. Nagrobki z sentencjami skłaniającymi do zadumy oraz z herbami jednostek, określających przynależność żołnierzy z Anglii, Kanady, Australii, Indii i Południowej Afryki. Jadąc do Bolonii, nie mogliśmy ominąć Imoli. Znajduje się tu park gen. Władysława Andersa oraz pomnik misia Wojtka, odsłonięty w 2015r. oraz pomnik poświęcony żołnierzom 2 Korpusu Polskiego. Parkujemy do pamiątkowego zdjęcia, spotykamy naszą znajomą – Dorotę Kulawiak, która mieszka we Włoszech. Cieszy się naszym przyjazdem i zaprasza za rok na uroczystości wyzwolenia Bolonii. Przez Medicinę docieramy wreszcie do bazy w Casenato. Naszym kontaktem jest pani Maria – włoszka. Noclegi w warunkach luksusowych, mamy pokoje i łazienkę. Wieczorem okazja do świętowania – urodziny Zbyszka i pani pułkownikowej – Jolanty. Obecni są również Stanisława i Fausto Branchi – Polka i Włoch, nasi znajomi poznani w 2015r., którzy zorganizowali nam ta „miejscówkę”. Uroczystość przerywa nieoczekiwany gość. Ponad 80 letni Włoch z opiekunką z Polski, przechodząc zauważył nasze pojazdy z polskimi flagami. Musiał nas spotkać. Dowiadujemy się od niego, że pamięta polskich żołnierzy – był wtedy dzieckiem, ale otrzymał od nich dużo dobroci oraz pomocy. W podzięce za czyny naszych przodków, ofiarowuje nam kilka butelek swojego wina. My, rewanżujemy się orzełkiem z beretu. Pan jest wyraźnie wzruszony. Dziękuje nam za spotkanie i życzy wszystkiego dobrego.

W piątek 24.05. ruszamy na zwiedzanie Bolonii. Wyruszamy przed południem. Po drodze awaria – jeden z jeepów traci iskrę. Problem zdarza się w centrum Bolonii, w największym ruchu ulicznym. Szybka reakcja załóg – niesprawny wóz idzie na hol. Podjeżdżamy na plac niedaleko centrum. Część próbuje wskrzesić pojazd, reszta udaje się na zwiedzanie miasta. Pogoda dopisuje, aż za bardzo. Przyjemnie jest spacerować pięknymi uliczkami, podziwiając okoliczne zabytki. Ostatnim punktem naszego pobytu jest Polski Cmentarz Wojenny w San Lazzaro di Savena. Jest to ostatni i największy polski cmentarz na ziemi włoskiej. Wita nas wymowny napis na bramie: “ŻOŁNIERZOM 2 POLSKIEGO KORPUSU POLEGŁYM NA ZIEMI WŁOSKIEJ W WALCE O WOLNOŚĆ POLSKI.” Zapalamy pozostałe znicze, zatrzymujemy się przy grobie kapitana Władysława Drelicharza. Jeden z kolegów czyta jego życiorys – to naprawdę materiał na film. Kampania wrześniowa, ucieczka przez Węgry, udział w obronie Tobruku, Monte Cassino. Zginął 21.11.1944r. w Apeninach Emiliańskich w trakcie natarcia na Monte Fortino. Rozmyślania przerywa pogoda, zanosi się na deszcz. Wychodzimy z cmentarza, rozkładamy dachy – spadają pierwsze krople. Nadchodzi ulewa, w trakcie której powracamy na bazę. Pakujemy pojazdy na lawetę, kierowca chce wyjechać wcześnie rano w sobotę, tak by zdążyć do Kluczborka (limit czasu jazdy). W sobotę rano pakujemy się i my. Żegnamy z naszą gospodynią, która dziękuje za naszą obecność i zaprasza w przyszłości. Wyjeżdżamy z Bolonii o godzinie 12:00, na bazę w Kluczborku docieramy około 7:00 w niedzielę 26.05.2019r. Załogi rozjeżdżają się do swoich domów.

Kolejna wyprawa szwadronu zakończyła się.

Serdeczne podziękowania składamy Krzysztofowi Piotrowskiemu za obecność i wsparcie naszej kolejnej wyprawy na Monte Cassino. Urzędowi ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Gminie Jelcz-Laskowice dziękujemy za pomoc finansową. PPHU „Masz” z Bytomia dziękujemy za 1200 zniczy, które mogliśmy zapalić naszym żołnierzom poległym na ziemi włoskiej w drodze do Polski.

75 Rocznica D-Day


 „Skorpiony w Normandii 1944-2019”

           W tym roku miała miejsce 75 rocznica lądowania aliantów w Normandii więc nie mogło tam zabraknąć Skorpionów. Zaledwie pięć dni po powrocie z Rajdu Cassino-Bolonia 3 Willysy i 12 „śmiałków” wyruszyło znowu w trasę. Wieczorem w piątek 31.05.2019r. wyjechaliśmy  z Kluczborka. W nocy z 1/2 czerwca zatrzymaliśmy się na kilka godzin, żeby kierowcy odpoczęli. Na miejsce tj. do Saint Aubin Sur Mer, którego władze użyczyły nam część boiska z zapleczem sanitarnym dotarliśmy w niedzielę 02.06. około 11.30. Tam czekał już na nas Robert „sprawca tej bazy” i znajomi „bezdomni” motocykliści, których przyjęliśmy pod „nasz dach”. W ten sposób nasza kolumna powiększyła się o Indiana Chiefa z wózkiem bocznym i WLA 42. Po rozbiciu naszych trzech namiotów i przykryciu ich siatkami maskującymi, zjedliśmy obiad i po włożeniu mundurów ruszyliśmy w kierunku Buenoville, zatrzymując się po drodze przy każdym napotkanym pomniku. Nie zatrzymując się przejechaliśmy most Pegasus i dotarliśmy do baterii Merville. Stamtąd wróciliśmy do Pegasus Bridge, gdzie stanęliśmy na dłuższy postój. Zwiedziliśmy okolicę oraz bazę rekonstruktorów, na której stało kilka samochodów opancerzonych Dingo. Niektórzy zrobili już pierwsze zakupy sprzętu  i umundurowania w rozbitym przy moście namiocie. Do bazy wróciliśmy przed samym zmrokiem.

             Drugi dzień 3.06. według planu to trasa do St. Mere Eglise, gdzie miał miejsce desant amerykańskich spadochroniarzy. Wstajemy wcześnie rano bo trasa dość długa, prawie 80 km, ale na szczęście po drodze mijamy dziesiątki, a nawet setki jeepów, dodge, GMC i innych pojazdów z epoki. Parkujemy przed bazą rekonstruktorów, gdzie stoi kilkadziesiąt ciężkich pojazdów w tym kilka czołgów Sherman. Ruszmy zwiedzać miasto i na giełdę. Oczywiście spotykamy „naszego” Japończyka, który tydzień wcześniej spał na naszej łące na Monte Cassino oraz znajomego Włocha, z którym widzieliśmy się kilka dni wcześniej w Bolonii. Miasteczko pełne jest pojazdów i rekonstruktorów, cywili prawie nie ma. Po trzech godzinach ruszamy do St. Marie du Mont, gdzie również gęsto od pojazdów i „wojska”. Spotykamy też Jurka, z którym widzieliśmy się na Cassino. Po krótkim postoju ruszamy na plażę Utah, chętni zwiedzają muzeum, oglądamy pomniki i wjeżdżamy na plażę. Ruszamy na wschód w kierunku plaży Omaha. Po kilku kilometrach nie widać ani morza ani brzegu, wkoło tylko piach, jeepy grzęzną w nim coraz bardziej, więc komenda w tył zwrot i wracamy na Utah. Robi się późno, a do bazy kilkadziesiąt kilometrów. Wracamy nad brzegiem morza i kierujemy się na Carentan. Za miastem trafiamy na kolejne muzeum poświęcone D-day. Na zewnątrz stoiska z militariami oraz oryginalna Pantera i PzKpfw IV. Udało nam się zobaczyć Panterę w ruchu! W pobliżu stoi w rzędzie kilka wraków Shermanów – chyba czekają na swoją kolej do remontu. Jest co oglądać, ale czas ruszać dalej. Po drodze oglądamy baterię Maisy oraz zatrzymujemy się w Pointe du Hoc. Do bazy docieramy po zmroku.

Dnia 4.06. jesteśmy umówieni z Merem Plumetot, żeby uzgodnić nasz udział  w odsłonięciu pomnika poświęconego naszym myśliwcom z 131 Skrzydła Myśliwskiego w Bitwie o Normandię w czerwcu 1944 roku, do którego należał 308 Dywizjon „Krakowski”, 302 Dywizjon „Poznański” oraz 317 Dywizjon „Wileński”. Zwiedzamy miasteczko i pola, na których kiedyś lądowały polskie samoloty. Po poznaniu planu uroczystości zaplanowanych na 09.06. ruszamy przez Arromanches w kierunku plaży Omaha. Zwiedzamy nowe muzeum, znajdujące się blisko cmentarza amerykańskiego, które powstało po naszej poprzedniej wyprawie w 2012r. Ekspozycja  robi wrażenie, ale to wszystko już widzieliśmy. Jedziemy na cmentarz, który jest już częściowo niedostępny z powodu oficjalnych uroczystości, dużo ludzi, żołnierze szykują działa do salwy honorowej. Zwiedzamy pozostałości niemieckich umocnień i pomniki poświęcone jednostkom US-army, które tam walczyły. Po drodze do bazy wjeżdżamy do sklepu z częściami do willysa. Wracamy przez Arromanches, wykorzystując odpływ wjeżdżamy na plażę i „robimy bączki”. Zwiedzamy też obóz rekonstruktorów 1 Dywizji Pancernej rozbity obok punktu widokowego, z którego doskonale widać pozostałości portu Mulberry. Do bazy wracamy przed zmrokiem.

5.06.2019r. rano jedziemy do Mera Saint Aubin Sur Mer podziękować za użyczenie bazy. Dowiadujemy się przy okazji, że na terenie miasteczka możemy jeździć, gdzie tylko chcemy. Okazuje się też, że nasz gospodarz zna kilka słów po polsku  – „Na zdrowie” i „Żubrowska”. Po uzgodnieniu sposobu „zdania bazy” – klucz mamy wrzucić do skrzynki pocztowej wiszącej przed merostwem ruszamy przez Caen do Urville na polski cmentarz wojenny. Po drodze odwiedzamy cmentarz brytyjski, na którym pochowany jest polski marynarz prawdopodobnie członek załogi ORP Dragon.  Na cmentarzu w Urville zostali pochowani żołnierze 1 Dywizji Pancernej polegli w walkach na terenie Normandii. Zapalamy znicze i wpisujemy się do księgi pamiątkowej. Z polskiej nekropolii udajemy się po raz drugi w rejon baterii Merville, na miejsce zrzutu brytyjskich spadochroniarzy z oryginalnych samolotów Dakota (Douglas C-47). Z lotniska Duxford w Wielkiej Brytanii miało przylecieć ponad 30 oryginalnych samolotów. Po ponad trzech godzinach oczekiwania przyleciało kilkanaście Dakot, z których wyskoczyli spadochroniarze, a wśród nich dwóch ponad 80- letnich weteranów, którzy skakali tu 75 lat temu. Obok zrzutowiska przejeżdża kolumna kilkudziesięciu brytyjskich taksówek z weteranami na pokładach. Honorujemy ich oklaskami     i wracamy do bazy.

W D-day chcemy wjechać na plażę w Arromanches, gdzie o godzinie 9.00 ma się pojawić kolumna kilkuset brytyjskich pojazdów. Jest jednak problem od godziny 6.00 rano miasto ma być zamknięte z powodu przejazdu kolumn rządowych. Zamiast wstawać o 5.00 postanawiamy zaryzykować i już kilka kilometrów od bazy napotykamy blokadę ustawioną przez żandarmów. Na szczęście po pół godzinie nas puszczają- kolejna blokada już przed samym Arromanches. Udaje nam się jednak przejechać drogę D514 i wjeżdżamy na plażę dosłownie kilometr za Arromanches. Po 5 minutach jesteśmy już w centrum wydarzeń. Niezliczona ilość wszelakich pojazdów z okresu II wojny światowej okupuje plażę, chwilowo jest odpływ więc plaża jest szeroka. Podjeżdżamy do betonowych bloków (pozostałości po porcie). Samych amfibii DUKW jest około dziesięciu, wypływają w morze. Przez dwie godziny kolumna kotłuje się na plaży po czym ewakuuje się przez nadejściem przypływu. My też wyjeżdżamy i ustawiamy willysy w mieście. Odbywa się uroczystość w centrum miasteczka. Po jej zakończeniu jedziemy na obóz rekonstruktorów 1 Dywizji Pancernej znajdujący się na wzgórzu górującym nad miasteczkiem. Obok obozu przy znajdującym się tam brytyjskim pomniku odbywa się kolejna uroczystość. Stamtąd ruszamy w stronę Courseulles sur Mer do centrum Juno Beach. Po zwiedzeniu miejscowości wracamy na bazę.

Dzień po dniu „D” czyli 7.06.2019r. jedziemy na cmentarz armii kanadyjskiej znajdujący się kilka kilometrów od bazy. Zapalamy znicze naszym sojusznikom. Polska 1 Dywizja Pancerna walczyła w składzie 1 Armii Kanadyjskiej podczas Operacji Totalize. Wspólnie z 4 Kanadyjską Dywizją Pancerną rozpoczęła natarcie wzdłuż drogi CaenFalaise w celu okrążenia sił 7 Armii niemieckiej. Niestety operacja się nie udała, a straty były duże. Udajemy się następnie w stronę wybrzeża do miejscowości Grayen sur Mer, gdzie znajduje się pomnik poświęcony żołnierzom 1 Dywizji Pancernej. To właśnie w tym miejscu lądowała część sił dywizji. Trafiamy w sam raz – właśnie rozpoczyna się uroczystość, są nieliczni kombatanci, prezes Stowarzyszenia 1 Dywizji Pancernej Pan Jean Pierre Ruault (President Association Nationale du Souvenir de la 1 D.B. Polonaise GEN Stanisław Maczka), żołnierze brytyjscy oraz chłopaki z Polskiego Obozu w Arromanches. W pobliżu znajduje się Lorraine Cross, bowiem w tym miejscu 14 czerwca 1944r. gen. de Gaulle wrócił do ojczyzny. W drodze do bazy jedziemy do Hermanville, by zlokalizować pomnik ORP Dragon, na którego odsłonięcie wybieramy się jutro.

Przez facebooka, dowiadujemy się, że 8.06.2019r. o godzinie 11.00 w sąsiedniej miejscowości odbędzie się spotkanie willysów organizowane przez forum G503. Zaproszone są wszystkie willysy znajdujące się w Normandii. Mamy mieszane uczucia, bo wiele jeepów już pojechało do domu, ale jest blisko więc o 11.00 zjawiamy się w Luc sur Mer na parkingu przez kasynem. Jest słonecznie i ciepło, a nawet gorąco. Na szczęście jest dużo willysów, naliczyliśmy ponad 100, jest też kilka Fordów GP i jeden opancerzony trzyosiowy willys. Nie mamy pewności czy pojazd jest oryginalny, ale robi wrażenie. Oglądamy pojazdy i rozmawiamy z ich właścicielami. Obok pod sceną mieszkańcy częstują zimnym cydrem  i przekąskami. O godzinie 14.00 formuje się kolumna i ruszamy na paradę w kierunku Quistreham. Parada wiedzie przez Hermanville, więc o 14.45 odbijamy i udajemy się na miejsce odsłonięcia pomnika poświęconego ORP Dragon, który zatonął od żywej torpedy na wysokości tej miejscowości. Ustawimy samochody jak najbliżej się da, a sami stajemy  w szeregu za oficjalnymi gośćmi uroczystości. Po uroczystości wracamy do bazy. Namioty są suche więc jest okazja zwinąć obóz, ostatnią noc zamierzamy spać w budynku socjalnym. Wieczorem po zwinięciu obozu wracamy do Lus sur Mer na koncert orkiestry grającej utwory Glenna Millera. Po zmroku wracamy do bazy. Jutro rano trzeba wcześnie wstać, żeby zdążyć do Plumetot przed rozpoczęciem uroczystości – tak jak uzgodniliśmy to z merem miasteczka.

9.06.2019r. to ostatni dzień naszego pobytu w Normandii. Wstajemy o 7.00, ubieramy się na „galowo” i ruszamy do Plumetot (ok. 15 km). Miasteczko zamknięte dla ruchu, ale tak jak było uzgodnione nas wpuszczają do centrum. Ustawiamy jednego willysa obok pomnika, a pozostałe obok urzędu miejskiego. Stajemy obok orkiestry wojsk lotniczych. W czasie uroczystości nadlatuje Supermarine Spitfire i wykonuje kilka nalotów nad miejscem uroczystości. Uroczystość jest dość długa. Po jej zakończeniu robimy pamiątkowe zdjęcia  z oficerami i wracamy do bazy. Ładujemy nasze willysy na lawety i ruszamy w stronę Falaise. Docieramy do Chambois i wjeżdżamy na Mont Ormel jeszcze przed zamknięciem muzeum. Zwiedzamy pole bitwy i w drogę. Przed nami prawie 1600 km. Po prawie 24 godzinach docieramy szczęśliwie do Kluczborka. Kolejna 13 już wyprawa Szwadronu dobiegła końca. Willysy przejechały w Normandii 444 mile czyli ponad 700 km.

Pomocy finansowej udzielił nam Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

 

   Skorpiony pod Arnhem  – 75 rocznica w Driel   

W dniach 17-23.09.2019r. delegacja Skorpionów przebywała na polu bitwy pod Arnhem. Do Holandii  na lawecie pojechały dwa willysy i Harley WLA. Baza została założona nad brzegiem Renu od strony Driel, w pobliżu przeprawy promowej, którą 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa gen. Stanisława Sosabowskiego miała przeprawić się na druga stronę rzeki by pomóc „Czerwonym Diabłom”. Zwiedzając pole bitwy, zrzutowiska i pobliskie muzea pojazdy Szwadronu pokonały prawie 400 km. W sobotę 21 września, na Placu Polskim w Driel odbyły się uroczystości upamiętniające polskich spadochroniarzy walczących tam podczas operacji Market-Gardena a w niedzielę 22.09.2019r. tuż obok naszego namiotu żołnierze 6 Brygady Powietrznodesantowej przeprawili się przez Ren oddając w ten sposób hołd żołnierzom gen. Sosabowskiego.